Episode Transcript
[00:00:02] Speaker A: Tu Radio Xon. Radio dla Ciebie.
Słuchaj nas.
[00:00:09] Speaker B: No i co teraz? Cholera, no przecież nie mogę tego... Co tu jest napisane? Zaraz, zaraz... Gdzieś tu... A nie, to jest ten telefon.
No tu jest jakiś przycisk, tu... Co to jest? Sygnały, sygnały. No, to od tego miałem zaciąć. Na tym szkoleniu szybkim nie wszystko mi powiedzieli, no.
[00:00:36] Speaker C: Czytanie
[00:00:41] Speaker B: usami. Nie, to chyba nie to. Psiachref. No i co teraz? To może to?
Było to czytanie uszami. No jakie czytanie? Szlak mnie zaraz trafi przecież. Nie było żadnego czytania. Co ja mam tu nacisnąć? A mówili na tym szkoleniu, że wszystko pojmę. No i pojąłem. Niech to piorun strzeli.
Co tu? Co tu?
To może to?
Gość w Radiu Xon. Jaki gość, o pioruna ciężkiego, gdzie jest ten sygnał, no przecież... Reportaż w Radiu Xon. Nie no, zaraz mnie tu ściści normalnie, piorun nagły.
Ujej, nie doczytałem tej instrukcji, a to picie komputer z lewej, monitor z prawej, a żeż to wszystko.
Rozpoczyna się ta kawa z radiem książ.
Mówi dziadek Sieronim, no mówili, że to radio dla seniorów, to ja jestem seniorem i będę dzisiaj tutaj dla was będę grał.
Nauczyli mnie tego miksowania, naciskania play i pauza i stop, to mnie powinno, mówią ci, powinno się wystarczyć, no i ładnie wystarczyło.
No dobra, to już sygnał wystartował, to teraz będzie muzyka! Gdzie, gdzie to się naciśnęło? Play, o tu!
Słuchowisko w Radiu Kson. Oj, to chyba nie to miało być.
Ja was bardzo, drodzy słuchacze, przepraszam, ale to jest mój pierwszy dyżur i nikogo tu nie ma. Miał tu być jakiś kopec czy cudź, miał mnie pomóc i go nie ma. No jasne, piorun, ale nie z takich sytuacji, żeśmy sobie radzili.
W Legionach nie takie historie człowiek obalał.
[00:03:42] Speaker D: Udało się!
Jej jagody, na siwym koniku, jedzie ulan młody.
Hej dziewczyno, rzuć jagódki, wszak ulana żywot krótki.
Już za lasem wrę potyczka, rumianego użyczniczka.
[00:04:09] Speaker E: Brawo, babcia!
[00:04:10] Speaker F: Widzisz? Ale słuchaj dalej.
[00:04:14] Speaker D: Zosia oczy skryła skromnie pod rzęsami, sukienkę splamila sobie jagódkami.
A choć krzyczy mama sroga, nie żaluje nic nieboga, bo złana za dwa działa.
[00:04:42] Speaker G: Nie no, krzyżyk i skowronki.
[00:04:46] Speaker D: W lesie przy strumyku Zosia szuka jeży.
Na gniadym koniku drugi ułan bierze.
Ułan młody i dorodny i miłości zosi godny. Chwyci z osiem w pół i przegnie, i pokocha, i polegnie.
Jak woda w strumniku, tak w Zosi czas leci.
[00:05:27] Speaker G: Na grunym koniku pędzi ułan trzeci.
Ułan pięknie Zosia prosi, strasznie żal ułana Zosi.
[00:05:39] Speaker D: A nad nimi chmurka sina i czerwona jarzębina.
[00:05:48] Speaker C: Przepraszam babciu.
Zbiera
[00:05:57] Speaker D: Zosia grzybki, zebrała z pół kwarty, na bułanku chybki, pędzi Ula czwarty.
[00:06:09] Speaker H: No i tak dalej.
[00:06:10] Speaker G: Rozumiesz?
[00:06:12] Speaker D: A gdy już skończone boje, Wodzi Zosia dzieciom swoje, Na kurhanych w poju świeży,
[00:06:25] Speaker G: Gdzie tatusiu w szwadron leży.
[00:06:30] Speaker B: Nie udało się, a mówiłem, zaraz, co tu w tym scenariuszu będzie.
Tu na lewym komputerze muzyka.
Na prawym wstawki słowne.
A na skrajnym prawym komputerze muzyka dwa.
No dobra, no.
Tylko nie mogę zobaczyć gdzie jest ten, zaraz.
Audycja ma trwać godzinę, ani sekundy dłużej. Na pewno sieronimie, dziadku niezwykłym, o to o mnie, na pewno sobie porazisz jak nic.
Pewnie, że tak. O, gdzie jest ta muzyka?
Noc z radiem Xon. Cholera, to chyba znowu nie to. A nie, bo to miałem nacisnąć tutaj. No bardzo was przepraszam, słuchacie, ale to mój pierwszy dyżur, musicie być te, wy rozumiali.
[00:07:51] Speaker I: I znaleźliśmy się w wieku trudna rada, że się człowiek przestał dobrze zapowiadać.
[00:08:02] Speaker J: Ale z drugiej strony również cieszy się Że się również przestał zapowiadać źle Starsi
[00:08:10] Speaker K: panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj Już szron na głowie, już nie to zdrowia w sercu ciągle maj Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj Już szron na głowie, już nie to zdrowia w sercu
[00:08:22] Speaker J: ciągle maj I ta trwoga, i ta trwoga trudna rada Że się nie wie, czy się człowiek dla dam nada Ale
[00:08:32] Speaker I: z drugiej strony chwili takiej wdzięk Gdy rozwieje dana dama taki lęk Starsi panowie,
[00:08:40] Speaker K: starsi panowie, starsi panowie dwaj Już rąk na głowie, już nie to zdrowia w sercu ciągle maj Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj Już rąk na głowie, już nie to zdrowia w sercu ciągle
[00:08:52] Speaker I: maj Za granicę raczej nikt już nas nie wyśle Zostaniemy, trudna rada my przy
[00:09:01] Speaker J: Wiśle Ale z drugiej strony też się cieszy Czlek Z geografii znając gorszych parę
[00:09:08] Speaker I: rzek Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie
[00:09:12] Speaker K: dwaj Już szron na głowie, już nie do zdrowia w sercu ciągle maj Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj Już szron na głowie, już nie do zdrowia
[00:09:21] Speaker I: w sercu ciągle maj Nie liczymy trudna
[00:09:27] Speaker J: rada też z kolegą By na Marsa wia sputnik się wdętego.
[00:09:32] Speaker I: Ale z drugiej strony, czy na Marsie gra, Gdy w ankiecie się ziemianin były mało?
[00:09:39] Speaker K: Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj, Już rąb na głowie, już nie do zdrowia, w sercu ciągle maj. Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj, Już rąb na głowie, już nie do zdrowia, w sercu ciągle maj.
[00:09:53] Speaker I: Trudna rada, jeśli chodzi o karierę, To nie będzie, już nie będzie się premierem
[00:10:02] Speaker J: Ale z drugiej strony weźmy, co tu kryć Jak to długo tym premierem trzeba być?
[00:10:10] Speaker K: Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj Już szron na głowie, już nie do zdrowia, w sercu ciągle maj Starsi panowie, starsi panowie, starsi panowie dwaj Już szron na głowie, już nie do zdrowia, w
[00:10:22] Speaker B: sercu ciągle maj No rozkręcam się, nie? Nie mówiłem. Jeszcze z piętnaście pomyłek i będzie the best. Tak to mówią młodzi? The best? No chyba tak.
[00:10:38] Speaker L: Antonina, którą w skrócie Tolą zwął.
[00:10:41] Speaker M: Antonina?
[00:10:42] Speaker I: Ale Tolą ją zwął.
[00:10:43] Speaker L: Antonina wlała gorycz w duszę mą.
[00:10:47] Speaker M: Tola wlała panu gorycz w duszę.
[00:10:49] Speaker H: Prosiłem ją, Tolu, ty mi szczęście stwórz.
No sile nie ruszył drzwi, i stałem dozóż.
[00:10:58] Speaker M: No a Tola?
[00:10:58] Speaker I: Pani Tola.
[00:10:59] Speaker M: Co ta Tola?
[00:11:00] Speaker L: A ta Tola, wolała Anatola, bramkarza od futbola, z Tarnopola.
Mądra Ola radziła Tolihola, to nie dla ciebie rola, taka dola. Z Anatolą jest lekko myślny Polak, lowelaz i żigolak, żułandon.
[00:11:15] Speaker M: A ta Tola?
[00:11:16] Speaker E: A ta Tola.
[00:11:17] Speaker L: A ta Tola nie słuchała, powtarzała tylko on, tylko on.
[00:11:21] Speaker H: A ta Tola, a ta Tola nie
[00:11:23] Speaker L: słuchała, powtarzała tylko on, tylko on.
[00:11:27] Speaker M: Bo ty rozumiesz, że ta Tola wolała Anatola, ramkarza od futbola, starna Pola. A znów Ola radziła Toli hola, to nie dla ciebie rola, taka Tola.
Z Anatola jest lekko myślny Polak, lawelas i żygolak, żuanton.
[00:11:43] Speaker I: Ja rozumiem.
[00:11:44] Speaker L: A ta tola, a ta tola nie słuchała, powtarzała tylko on, tylko on. A ta tola, a ta tola nie słuchała, powtarzała tylko on, tylko on.
[00:11:54] Speaker M: A ten Anatol?
[00:11:55] Speaker I: Co pan Anatol na to?
[00:11:56] Speaker L: Nim rok minął już na tole, cios ten spadł.
[00:12:00] Speaker M: Cios na tole.
[00:12:01] Speaker I: Przed upływem roku spadł.
[00:12:02] Speaker L: Nim rok minął, Anatolek pryznął świat.
[00:12:06] Speaker M: Anatolek? Ananasek bym powiedział.
[00:12:08] Speaker H: Nim rok minął, ja suszyłem łez w jej ślad. I ciała, i kwiat kultywowałem jarad. No, Atola?
[00:12:18] Speaker I: Pani Tola.
[00:12:18] Speaker M: Co ta Tola?
[00:12:19] Speaker L: A ta Tola wspomina Anatola, bramkarza od futbola z Tarnopola.
Dobra wola nie starczy, mawia Tola, to trzymać czyną pola.
[00:12:28] Speaker H: Anatola!
[00:12:30] Speaker L: Aurola, Gopola, Anatola Zaczmila moich pieszcz od
[00:12:34] Speaker N: skromni blask A Tatola?
[00:12:35] Speaker L: A Tatola, Tatola O nim śniła mnie skąpiła swoich łask Swoich łask Co za twar! A Tatola, Tatola O nim śniła mnie skąpiła swoich łask Swoich łask Tu Radio
[00:12:48] Speaker A: Oxon Radio dla Ciebie Słuchaj nas!
[00:12:53] Speaker I: Pararararara Parara, parara, parara Piosenka jest dobra na wszystko Piosenka na drogę za śliską, piosenka na stopę za niską, piosenka pod dnie sieciją.
[00:13:07] Speaker J: Piosenka to sposób z refrenkiem na inną nieladną piosenkę.
Na ładno niewinną panienkę Piosenka z son
[00:13:17] Speaker I: dla szanson Piosenka to jest klinek Na splinek Na brzydki bliźniego łuczynek Na braczek rzucony na rynek Na taki jakiś, nie taki ten bytki Piosenka pomoże na wiele Na co dzień jak i na niedzielę Na to żebyś ty patrzył weselej Piosenka
[00:13:37] Speaker M: kancona dla slit
[00:13:43] Speaker I: Bo to wiążą słowo z dźwiękiem kompozytor i ten drugi Żebyś nie był bez piosenki Żebyś nigdy jej nie zgubił Żebyś w sytuacji trudnej mógł Lub mogła szepnąć ze wdziękiem Życie czasem nie jest cudne Ale przecież mam piosenkę Piosenka jest dobra na wszystko Piosenka na drogę za śliską, piosenka na stopę za niską, piosenka podniesie Ci ją.
[00:14:19] Speaker J: Piosenka to sposób z refrenkiem na inną nieladną piosenkę.
Na ładno niewinną panienkę piosenka ze ssą
[00:14:29] Speaker I: na chanson Piosenka to jest klinek na splinek Na brzydku i z niego uczynek
[00:14:35] Speaker J: Na braczyk rzucony na rynek Na taki
[00:14:39] Speaker I: jakiś, nie taki ten byk Piosenka pomoże na wiele Na co dzień, jak i na niedzielę Na to, żebyś ty patrzał weselej I słowa, melodia i rytm
[00:14:52] Speaker B: Zaraz, a tu jest mikrofon, bo tu zapaliło się jakieś światełko. Co to jest?
A, to nie, to chyba jest telefon.
No tak, ale... Halo?
Halo?
A, halo? Nie, nikt się nie odzywa, co to? Dzwoni, żeby się nie odzywać, no.
Proszę, żebyście mnie tam słuchacie wybaczyli, bo ja tutaj ten pierwszy raz, ale rozkręcam cię już na dobre, o. Teraz mam w scenariuszu napisane, że ma być wstawka kabaretowa. No to proszę bardzo.
[00:15:32] Speaker O: Często zadajemy sobie pytanie, Jak być dowcipnym?
Istnieje wiele sposobów.
Na przykład człowiek dowcipny na pytanie, co słychać, odpowiada zawsze.
Zależy, gdzie ucho przyłożyć.
Na pytanie, skąd wiesz, człowiek dowcipny odpowiada.
Z wykopalisk.
Na pytanie w środku komunikacji miejskiej, czy pan wysiada, człowiek dowcipny odpowiada, nie, nie wysiadam, czy tak źle wyglądam. Człowiek dowcipny, składając komuś wizytę, puka do drzwi.
Po usłyszeniu pytania, kto tam odpowiada.
hipopotam. Gdy wchodzi, mówi, dzień dobry, jestem skobry.
Następnie człowiek dowcipny reaguje w następujący sposób na wyciągnięcie ręki przez wizytowanego w celu przywitania.
Pozornie wyciąga rękę, ale natychmiast ją cofa, pozostawiając witanego w śmiesznej sytuacji z wyciągniętą ręką.
Często też przy pomocy drugiej ręki robi znany gest wała.
Człowiek dowcipny zaproszony na przyjęcie jest ośrodkiem śmiesznej zabawy.
Na przykład, jeżeli któraś z osób na przyjęciu pochyli się, aby coś podnieść z podłogi lub na przykład zawiązać rozwiązane sznurowadło, człowiek dowcipny klepie ją w jak pojedzie w pośladek i mówi, w Polsce takie są zwyczaje. Kto wypina, ten dostaje.
[00:18:16] Speaker C: Człowiek
[00:18:21] Speaker O: dowcipny często proponuje znajomym następującą zabawę.
Prawą ręką w kierunku podbrzusza znajomego, wykonuje gwałtowny ruch, pozorujący uderzenie.
Nie uderza jednak, tylko mówi muka.
[00:18:45] Speaker C: Jeżeli
[00:18:51] Speaker O: osoba, współpartner w tej dowcipnej grze, Wykona naturalny odruch kulenia się.
Osoba dowcipna mówi, zagulałeś. A następnie silnie uderza partnera w ramię.
[00:19:16] Speaker P: Coś jeszcze.
[00:19:18] Speaker O: Człowiek dowcipny jest dowcipny w każdej sytuacji.
I zawsze jest centrum zainteresowania bliskich i znajomych. I to chyba tyle uwag na temat ludzi dowcipnych.
Do widzenia, ślepa gienia. Kup se trąbkę do pierdzenia.
[00:19:42] Speaker A: Tu Radio Psom. Radio dla Ciebie.
Słuchaj nas.
[00:19:59] Speaker Q: Kiedy idzie się przez miasto Widzi się, że co i raz to Od kawiarni do pomnika Duch zanika A na rynku same cuda Kiedy góral gra na dudach Tango Orlanocze negra Coś mi nie gra
[00:20:27] Speaker R: Co to za rynek bez katarynek I gdzie te noce bez chwili snu? Co to za rynek bez katarynek Co to za wiosna bez bzu?
[00:20:44] Speaker Q: Idę, panie Leonardzie, idę, ale coraz bardziej Nie wiem, przyznam to ze wstydem Po co idę?
Kiedyś trafnie pan to ujął, że tu z ludzi ulatują.
Jak żurawie w zwartym kluczu, resztki uczuć.
[00:21:08] Speaker R: Co to za rynek bez skatarynek? I gdzie te noce bez chwili snu? Co to za rynek bez skatarynek? Co to za wiosna bez bzud?
[00:21:24] Speaker Q: Ona niby marzy o nim artystycznym a pseudonim I się każdej nocy krzasta przez pół miasta Ale kiedy wraca rano z reputacją poszarpaną Po tej nocnej poniewierce łuka
[00:21:46] Speaker R: jej serce Co to za rynek bez kataryn? Co to za noce bez chwili snu? Co to za rynek bez slata rynek? Co to za wiosna bez bzu?
[00:22:04] Speaker Q: Jak już się odkuje krzynkę kupi sobie katarynkę A jak jeszcze się ogarnie to kwiaciarnię Na kłopoty i dramaty, katarynki albo kwiaty, może też wiosenne deszcze i coś jeszcze.
Leśna droga, obrazy Van Gogha, butelka wina, bilety do kina, dobre apteki i dyskoteki, makaron al dente, łany niezrzęte i słońce i rzeka, wiersze Staudengera, no nie ma na co narzekać, jest z czego wybierać.
[00:22:45] Speaker R: Co to za rynek bez katarynek i gdzie te noce bez chwili snu? Co to za rynek bez katarynek, co to za wiosna bez bzu?
[00:23:02] Speaker B: Dzisiaj jest środa, drodzy słuchacze, i mój debiut radiowy z Jeronim Dziadek na antenie. Ciekawe, co by powiedziała ta babcia Felicja, jakby to usłyszała. A może ktoś jej powie, że ja tu nadaję?
No, że jestem tu w radiu, w tym radiu KSON, że tu jestem i ona włączy radio i będzie łzy cione.
Ale dobre, nie?
[00:23:38] Speaker S: Pani mnie oswoi, madame.
Puści do pokoi, madame.
Karmi oraz boi, słodko mnie nastroi. I do nowych boi moją chęć podwoi. Pani mnie oswoi, madame.
Po me zdrowie stoi, madame.
Się nie niepokoi, co do planów moich szczęście mnie uzbroi, madame.
Ja'm lokator dziki, madame.
Mam jasne wybryki, madame.
Może strzelam byki, mieszam pani szyki, stąd są te wyniki zdrowej twojej krytyki.
Lecz lokator dziki, monsieur.
Serca nie ma wyniki, monsieur.
A tak jak słowiki w ramach specyfiki, ciągle do liryki on lgnie.
Pani mnie oswoi, madame, rany me wygoi, madame.
Tak jak cień sekwoi, chroni mnie i koi, karć lecz nie loi, gdybym czasem zbroił.
Pani mnie oswoi, madame, i niech się nie boi, madame.
Szczęście to jeroim, wkrótce nas upoi Aż do paranoi, madame!
[00:25:19] Speaker T: Po wieczerzy już zmyte naczynka, we śnie leży spowita dziecinka, którą los na pociechy mi dał za kolejną pomyłkę dwóch ciał.
Nastawiony już budzik na szóstą, mętnie sen odbija mnie lustro, tylko ja czuwam jeszcze w moim oknie na piętrze i w
[00:25:41] Speaker D: uśpioną uliczkę znów krzyczę o Romeo!
Słowiczy sokole, A tęskna to niebieścich pokoleń.
[00:25:56] Speaker T: Otworzyłam ci okna, natępują samotność, o Romeo.
Czy jesteś na dole?
[00:26:09] Speaker D: Czy jesteś na dole?
[00:26:13] Speaker T: A na dole jak zwykle nikogo, może kolej z Werony za drogo. Może konno wyruszyła koń, nieżyczliwie odnosił się doń.
Może nie ma na klimat nasz palta, może jeszcze do kończa ty balta. Może złym okapulet sprzeniewierzył amulet, więc w
[00:26:34] Speaker D: uśpioną uliczkę znów krzycze o Romeo!
Kochanku pokoleń, o Romeo!
[00:26:47] Speaker F: Już na mnie jest kolej, otworzyłam Ci
[00:26:51] Speaker T: okno na tę moją samotność.
[00:26:56] Speaker D: O Romeo,
[00:26:59] Speaker T: czy jesteś na dole?
[00:27:02] Speaker D: Czy jesteś na dole?
[00:27:07] Speaker T: A na dole odpowiedź jest cisza, a na czole znać troskę o przyszłość. Co to będzie za miesiąc jak wiek, kiedy drogi zawieje ci śnieg.
Co dzień gorsza Romeo pogoda i ja jestem codziennie mniej młoda. Do klasztoru ci zbiegnę lub innemu legnę, żeby potem znów krzyczeć w uliczkę.
[00:27:31] Speaker D: Nie ma ciebie, rompo na dole, O godocie niewieścich pokoleń Otwieramy wciąż okna, w
[00:27:47] Speaker T: każdym oknie samotna Patrzy w pole,
[00:27:54] Speaker D: gdzieś wywiódł ją
[00:28:01] Speaker B: Ciekawe jak to dalej będzie. Ale ten kopec to nieodpowiedzialna gadzina jakaś. Żeby starego dziada tak wystawić na takie próby. A myślał, że sobie nie poradzę. No to jeszcze panie K zobaczymy.
A na razie co tu było w tym scenariuszu.
Kolejna wstawka kabaretowa. Proszę bardzo. Gdzie to play? O tu.
[00:28:33] Speaker U: Nie męcz mnie, zabieraj się.
Idź już stąd, bo mam cię podąd. Nie chcę twoich porad, uczucie twoje mam gdzieś. Zostaw mnie i się stąd wynieś.
Jak to źle z oddaną kobietą Nie czuję, że jestem poetą Ciągle coś ulepsza i czyni mi uwagi Nie mogę już skupić uwagi W śmierciatle wyglądam bardzo źle Ręka drży i w biuro z niej leci mi Męczę się przy pracy i lęki różne mam A gdy śpię to gównie w mali gniew Z tego wnet stracę cały talent A sprawność już coraz mniejszą mam Nie rozkopuj kołdry, bo będę niedobry Najpłodniej żyję, gdy jestem sam
[00:29:40] Speaker V: Panowie. Panowie.
Powiedział król w stołówce podczas przerwy kolacyjnej.
Dowiedziałem się, że kiedy idę do pracy, gracie w cymbergaja.
Od dziś zabraniam grać w cymbergaja.
Zmartwiło nas to nieco.
Bo od czasu, kiedy król zabronił kolejno gry w Chowanego, w Berka, w dupę biskupa, w Salonowca i w klasy.
Cymbergaj był naszą ulubioną rozrywką.
Mam, wykrzyknął nagle marszałek Wielki Koronny, zagrajmy w Berka Kucanego z ujawnianiem wrogów reżimu.
[00:30:32] Speaker E: Zamiast przykucnąć, trzeba ujawnić.
[00:30:36] Speaker V: Zabawa była znakomita.
[00:30:38] Speaker O: Minister Policji biegał z kartką i ołówkiem i cieszył się jak dziecko.
[00:30:44] Speaker V: Po pewnym jednak czasie król wezwał nas do siebie i powiedział, panowie, no bardzo podoba mi się wasza nowa zabawa.
Grajcie więc dalej, ale w samo ujawnianie, bez berka.
Bawiliśmy się więc dalej.
Z czasem jednak Gra stawała się coraz bardziej niebezpieczna. Otóż osoba, na którą przypadała kolejka, nie mając już kogo ujawnić, ujawniała sama siebie.
I zgodnie z przyjętymi regułami gry, odpadała z dalszych rozgrywek.
Całą grozę sytuacji uświadomiłem sobie dopiero wtedy, kiedy na placu zabaw pozostałem już tylko ja, i Monarcha. Po obaleniu Monarki znowu bawimy się w chowanego.
[00:31:44] Speaker A: Tu Radio Okson. Radio dla Ciebie.
Słuchaj nas.
[00:31:53] Speaker C: Ludzie
[00:32:03] Speaker W: z gruntu są zabawni, Ot na przykład ciocia Gienia za nic w świecie nie ujawni daty urodzenia.
A tu tak znienacka, nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu, nie wiadomo skąd.
[00:32:23] Speaker X: Ciocię w gablocie, ciocię w gablocie, ciocię w gablocie zdemaskował sąd.
[00:32:30] Speaker W: Krótka urzędowa notka urodziła się w Gieniewie, Według sądu lat ma ciotka sto trzydzieści dziewięć I oto znienacka, nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu, nie wiadomo skąd
[00:32:50] Speaker X: Ciocię w gablocie, ciocię w gablocie, ciocię w gablocie zdemaskował sąd
[00:33:11] Speaker W: Sąd załączył cztery fotki, to notatki o jej wieku.
Na tych zdjęciach obok ciotki stoi wódz Azteków, czyli że z nienacka nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu, nie wiadomo skąd.
[00:33:32] Speaker X: Ciocię w gablocie, ciocię w gablocie, ciocię w gablocie zdemaskował sąd.
[00:33:38] Speaker W: Jeszcze koleżanki młodsze, sąd zaprosił na rozprawę.
Jeśli ciotka na nią dotrze, to odzyska wawel.
Tak oto znienacka, nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu, nie wiadomo skąd.
[00:33:59] Speaker X: Ciocię w gablocie, ciocię w gablocie, ciocię w gablocie zdemaskował sąd.
[00:34:19] Speaker W: Wiek kobiety się przedawnia, sąd wysoki przecież wie to, Niech Temida nie ujawnia, sama jest kobietą.
Mimo to znienacka, nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu, nie wiadomo skąd.
[00:34:40] Speaker X: Ciocię w gablocie, ciocię w gablocie, ciocię w gablocie zdemaskował sąd.
[00:35:13] Speaker C: W
[00:35:20] Speaker W: ramach gruntownego buntu, jako zęby anakondy Ciotka gienia wstanie z gruntu i pogryzie sądy. Za to, że z nienacka nie wiadomo po co, nie wiadomo czemu, nie wiadomo
[00:35:39] Speaker X: skąd, ciocie w gablocie, ciocie w gablocie, ciocie w gablocie zdemaskował sąd.
[00:35:50] Speaker B: Ojej, zagapiłem się, ale to pierwszy raz, to różne rzeczy można człowiekowi wybaczyć. Co to było w tym scenariuszu?
Zaraz, zaraz.
Teraz graj muzyką i pamiętaj, że program trwa godzinę. No to gdzie jeszcze tyle czasu?
Gdzie była ta muza? O tutaj, zaraz, play.
Gdzie to było? Tu, o tu.
Powiem tylko, że jest to program Herbata z Radiem Xon.
Znaczy nie, kawa z radiem ktoś smacznego.
[00:36:40] Speaker F: Jak niegdyś Danahę, że wspomnę dla przykładu. Przez lata już całe, mam słabość do upadów. Pyle spadł, deszcz lub grat, niż mi jest świat.
Gdy dach mi przecieka, podstawiam ja naczynka i już mnie urzeka kropelek sonadinka. Plim, plum, plam, plam, plum, plim. Ach, jak miło z nim! Gdy w schludnej mejstepce pada sobie deszcz, chlupie, chlapie, drepce, chłepce, szepce też, to cieniuteńką stróżką zdobi sufit w szereg map, to mi znów na nóżko cichutko kap, kap, A kap. chociaż deszczyk to jest rodzaj kolosalnych łez, to mi chlup, chlup, chlup, to mi chlap, chlap, chlap, to mi plum, plum, plum, to mi kap, kap, kap, to mi wesolutka z deszczykiem moim jest.
I zamiast naiwnie na deszczyk utyskiwać, ja myślę przeciwnie o jego pozytywach. O tym, że życie czcze, gdy w usta jądrze.
Z deszczyka jest grzybek, zeń woda jest dla rybek, zeń owoc dla drzewek, zeń groszek dla marchewek. Z jego ros krzepnie klos, więc się cieszę w klos, gdy w schludnej mejzebce pada sobie deszcz. Chlupie, chlapie, drapce, chłopce, szepce też To cieniuteńką stróżką zdobi sufit w szeryk map To mi znów na łóżko cichutko kap, kap, kap A chociaż deszczyk to jest rodzaj kolosalnych łez To mi chlap, chlup, chlup, chlap, chlap, chlap, chlap To mi flum, flum, flum, to mi kap, kap, kap To mi weselutko z deszczykiem moim jest
[00:38:28] Speaker A: Tu Radio Xon. Radio dla Ciebie.
Słuchaj nas!
[00:38:33] Speaker H: No co? No co?
[00:38:37] Speaker B: No co?
[00:38:38] Speaker Y: No co? No co?
[00:38:39] Speaker B: No co? No co?
[00:38:39] Speaker Y: No co ja Ci zrobiłem?
Cóż Ci takiego zrobiłem oprócz dzieciątka?
Oprócz tej pamiątki jedynej po naszych piątkach?
Brudziłem raczej mało, wielbiłem twoje ciało, robiłem ci kakao.
Nie brałem gdy znalazłem, pukałem zanim wlazłem, nie szafowałem masłem.
[00:39:05] Speaker B: No co, no co, no co, no
[00:39:07] Speaker Y: co, no co, no co, no co ja ci zrobiłem?
Cóż ja takiego zrobiłem, jakąż to zbrodnię?
że dziś odwracasz się tyłem do mnie swobodnie.
Nosiłem ci do pralni, paliłem piec w sypialni, czyściłem w umywalni kran. Kolacje jadłem zimne, zalutowałem rynne, a wady tak niewinne mam.
[00:39:34] Speaker B: No co, no co, no co, no
[00:39:36] Speaker Y: co, no co, no co ja ci zrobiłem?
Cóż popełniłem za winy, jakie przestępstwa?
Prócz tej drobniutkiej dzieciny w chwili szaleństwa.
Prócz rączek oraz nuzi, tyłeczka oraz buzi, co w niej się ząbków tuzin rżnie.
[00:39:57] Speaker E: Statusia zdjęta skóra od cała zbrodnia, która
[00:39:59] Speaker Y: umieszcza na torturach mnie.
[00:40:02] Speaker B: No co, no co, no co, no co, no co, no co, no co, ja ci...
[00:40:06] Speaker C: No co?
[00:40:22] Speaker B: No wciskam i nie chcę dalej iść. No co ja mam zrobić? No przecież nie walnę w to przecież, no.
Zaraz, no. A może to?
[00:40:32] Speaker D: Szuja.
[00:40:34] Speaker G: Naomamiał, natrój, nabujęł.
[00:40:37] Speaker H: Szuja.
[00:40:39] Speaker G: A wierzyłam przecież mu jak nikt.
Szuja.
Dziecku kazał mówić, proszę wuja.
Alleluja.
Wesołego zrobił i z niego.
Szuja, niewykluta larwa i szczerzuja.
Szuja, dodaj tępszych pierwotniaków Rym.
Szuja, bezlitosny kamień i statuja.
Fałsz i ruja, ekskluzywnie powodują nim.
Gdy życie zdarło z faceta już maskę, Gdy mu fasada rozpada się strzaskiem, Gdy za niej wyjrzy jak dupa z pokrzywy, Pysk zły i obrzydliwy i bryśnie cały blef.
O wtedy chociaż się pragniesz powściągać, Nie nam zobaczyć i nie nam rąkać, Choć inwektywą żywą nie chcesz chlustachać, To same usta wykrzykną tobie wbrew.
[00:41:32] Speaker F: Och!
[00:41:37] Speaker G: Pióra, by pożyczyć od Anuja. Od Anuja.
Szuja, by opisać, co to jest za typ.
Szuja, kawał matrymonialnego zbója.
Spieszcz od dwója, nieudana galareta złot.
Szuja, najpiękniejszy końc mi życia ujadł.
Szuja, toczył ze mnie hektonitryles.
Szuja, Cóż takiego uczyniłam moja, że mi aktuja.
Podrżnięta przez in dzisiaj jest, mówię ci, podrżnięta jest.
[00:42:15] Speaker B: No, no, całkiem nieźle śpiewała ta, jak ona się nazywa, Kwiatosiaska? Nie, Kwiatkowska, o, Kwiatkowska.
No i dzwonią do mnie telefony, ale nie umiem tego odebrać. Słuchacie, proszę was, może nie dzwońcie, bo ja jestem tu pierwszy raz i jeszcze nie wiem, jak to się odbiera te telefony, a ten cały kopecz nie napisał mi, jak mam to zrobić, jak go ja tylko dorwę. No teraz jest stawka karabetowa.
[00:42:50] Speaker E: Drogi naszego studia, za chwilę przystąpi człowiek którego życie związane jest z wieloma niebezpieczeństwami, z wieloma trudami.
Człowiek, który opowie nam o swoim zabodzie w naszym programie z cyklu człowiek i
[00:43:05] Speaker O: jego praca i jego owoc.
[00:43:07] Speaker E: Jednym słowem chciałem Państwu przedstawić pana Henryka Mura.
[00:43:13] Speaker N: Czy jesteśmy na fonii już?
[00:43:16] Speaker E: Proszę Państwa, chciałbym teraz spytać pana Henryka Mura żeby może wyjawił nam kilka, no tak, szczegółów interesujących, dotyczących jego jakże trudnego zawodu.
Czy mógłby pan nam właśnie podać w
[00:43:32] Speaker O: tej chwili kilka jakichś najogólniejszych może, prawda, tutaj takich danych?
[00:43:37] Speaker N: Owszem, mógłbym.
[00:43:38] Speaker O: Prosimy bardzo.
[00:43:41] Speaker N: Ja pokrótce powiem, dobrze?
Proszę pana, ja się urodziłem staraniem mojej matki, upogiej wyrobnicy, i mojego ojca wodowskaza we wsi Miedonia nad Odrą.
W odwiecznym punkcie wodowskaźniczym na Odrze.
W rodzinie z dziada, pradziada wodowskaźniczy. Ojciec był wodowskazem, dziad był wodowskazem, pradziad był wodowskazem. Czy był wodowskazem, to był wodowskazem też.
A ciotkę miałem nauczycielkę.
[00:44:18] Speaker E: A skoro pan jest tutaj u nas w studio, może panowie tutaj właśnie swoją prośbę o przytoczenie nam danych dotyczących szczegółów
[00:44:31] Speaker O: pańskiego, jakże interesującego może zawodu.
[00:44:34] Speaker E: Czy mógłby pan nam przedstawić tutaj pokrótce, jak tu jesteśmy?
Jakieś anegdotyczne wydarzenia po prostu.
[00:44:43] Speaker N: Jak tu jesteśmy, to mógłbym.
[00:44:47] Speaker O: Prosimy bardzo.
[00:44:48] Speaker N: Proszę pana, może parę szczegółów opowiedziałbym o swoim jakże interesującym zawodzie.
Proszę pana, wodowskaźnictwo jest bardzo trudnym zawodem, muszę panu powiedzieć, bardzo niebezpiecznym.
Wie pan, wodowskaz musi być duży chłop, bo on w celu dokładnych pomiarów musi być wyskalowany, od zera tu, do dwóch metrów tu i on dwa razy na dobę wskakuje do odry i bierze pomiar.
I potem wychodzi, patrzy gdzie jest suchy, gdzie jest mokry i wiadomo, czy pan ubyło osiem, czy było cztery.
Ja tu metr pięćdziesiąt, trzydzieści, tu czterdzieści,
[00:45:36] Speaker E: Mogę zaświadczyć, prawda, że pan Henryk Mur jest rzeczywiście wyskalowany. Czym to jest?
[00:45:42] Speaker N: Kopiołem ołówkiem.
[00:45:43] Speaker E: A, kopiołem.
[00:45:44] Speaker H: Żeby wodzie nie puściło.
[00:45:46] Speaker E: Aha, proszę pana. A te interesujące muszę ubrania.
[00:45:50] Speaker N: To jest cywilne ubranie, ale może parę słów o ubraniu Młodowskaza. Prosimy bardzo. Młodowskaz jest wyposażony w dwa mundury.
Wodzież roboczą, mundur pławny. Składa się on ze slipów pławnych.
I wie pan, i z kapelusza pławnego. Żeby do zgryzu nie naleciało, wie pan.
[00:46:12] Speaker E: A, jest jeszcze tutaj rączka.
[00:46:14] Speaker N: Tak, rączka tu przepływa, tu spływa i nie wpływa do zgryzu.
A drugi mundur, proszę pana, jest mundurem galowym.
[00:46:21] Speaker Z: Sukiennym.
[00:46:23] Speaker N: Takie tu są, takie. Szybcięcia, takie tu szypaneczki, takie dookoła rękawa. Tu taki rozpierdasek z tyłu. A z przodu, proszę pana, są srebrne guziki.
I na tych guzikach, proszę pana, w tym mundurze, to jest symbol wodowskaźnictwa. Tam jest zrównany.
Woda skrzyżowana z wodą. Na tym mundurze.
[00:46:51] Speaker E: No, skoro jesteśmy tutaj w naszym studio, tutaj pana może jakieś przytoczyć. Może zawód pański wymaga ogromnej, jak widzę tutaj, niezwykłej dokładności.
[00:47:02] Speaker AA: Tak.
[00:47:02] Speaker E: On musi być niezwykle rzetelny.
[00:47:05] Speaker N: Proszę, ja pana rozumiem.
[00:47:07] Speaker Y: Tak.
[00:47:08] Speaker O: To prosimy bardzo proszę.
[00:47:10] Speaker N: No to może ja dwa słowa o tym proszę pana.
[00:47:12] Speaker O: Tak.
[00:47:13] Speaker N: Więc każdy Włodowska, wie pan, raz na trzy lata wysyłany jest za granicę.
do Sèvres, pod Paryżem. I tam proszę pana jest porównywany z wzorcem metra. Z Georgem Sèvres.
Taki Francuzik nieduży.
Metrowy.
I on wie pan, tylko ma jedną charakterystyczną cechę.
Że jest wie pan, const.
[00:47:39] Speaker C: Const jest.
[00:47:42] Speaker N: Aha, i to... Znaczy, że jest niezmienny w czasie.
Panie, przekładają go, patrzą, czy jestem rzetelny i odsyłają z powrotem do kraju.
[00:47:55] Speaker H: Aha.
[00:47:56] Speaker E: I tak pan odmierza.
[00:47:58] Speaker N: Tak, wracam.
Później wiadomo, przybyło osiem, było cztery.
[00:48:03] Speaker E: Oczywiście, prawda.
[00:48:06] Speaker N: Skoro tu jestem, to chciałbym jeszcze o sobie coś powiedzieć.
[00:48:10] Speaker I: Mógłbym?
[00:48:11] Speaker E: Tak, proszę bardzo.
[00:48:13] Speaker N: Proszę pana, chociaż jestem wodowskazem, ale Posiadam, proszę pana, taki hobby.
Obce języki.
A szczególnie, proszę pana, language.
[00:48:28] Speaker L: Słucham?
[00:48:30] Speaker N: Język angielski.
Language.
[00:48:32] Speaker H: Language.
[00:48:33] Speaker C: Language.
[00:48:35] Speaker N: W tym language'u ja proszę pana ułożyłem piosenkę życia moją. Bluesa takiego.
Jeżeli pan redaktor pozwoli, to w pana magazynie bym go zaśpiewał.
[00:48:45] Speaker E: Bardzo prosimy.
[00:48:47] Speaker N: Dziękuję bardzo. Tylko bym gitarkę jeszcze poprosił.
Akustyczną.
Piosenka życia mojego.
Nazywa się jajco holenderskie blues.
[00:49:01] Speaker E: Prosimy bardzo.
[00:49:13] Speaker Z: It was many, many years ago.
They was very fine.
It was early one morning when the jajco holenderskie was born.
It said I have no mother.
I have no father too.
I have no sister.
So what I am going to do?
I'll be rolling, rolling, rolling.
Jajco holenderskie. I'll be rolling.
[00:50:11] Speaker N: Mogę sam?
[00:50:17] Speaker Z: Rolling jajce holenderskie Rolling left and right Rolling on and rolling back Rolling on the other side Rolling on and back Nederland egg And after many, many years People thought Jajco is clever and good But after many, many years Jajco became to zbóg Really zbóg, simple zbóg Jajco became to zbóg O Jezus Maria!
[00:51:16] Speaker A: Podła
[00:51:21] Speaker P: Na pasku kłamstw mnie wiodła By nagle zepchnąć w otchłań W bezsenną noc bez dna O, zgubna Niewierna, choć nieślubna Fałszywa, samolubna Podstępna, pusta, zła Żeby tak jeszcze móc na jej ślad natrafić Żeby tak jeszcze móc spotkać ją i stłuc O słodka, rozumna, śliczna wiotka Kwiatuszek mój stokrotka niepowtarzalna ma
[00:52:17] Speaker M: To jaka ona jest właściwie, ta pani?
[00:52:21] Speaker P: Och cudna jest, ponętna i nietrudna jest, namiętna i nienudna, jak hazardowa gra.
O śliczna, wiosenna, feryczna, płomienna, dynamiczna jak elektryczna skra Gdyby mi los chciał dać jeszcze raz tę szansę móc w ramiona ją brać tulić, mieć i łkać Och, wredna trucizna żmija jedna Podniosę ja Cię ze dna, roślinko biedna ma.
[00:53:20] Speaker C: No,
[00:53:26] Speaker H: no, spokój.
[00:53:30] Speaker B: Drodzy słuchawki i słuchawkowie, telefon dzwoni. Co ja mam zrobić?
Gdzie to się odbiera? Może tu?
Halo?
[00:53:43] Speaker AB: To ja, twoja ślubna.
[00:53:46] Speaker B: To Felicja?
[00:53:48] Speaker AB: Felicja, tak. A co ty myślałeś?
[00:53:50] Speaker B: Nie mówiłem ci gdzie wychodzę, bo to miała być niespodzianka.
Chciałem ci zaimponić.
[00:53:59] Speaker AB: Aha, ty się po uszy w radiu włączysz? To był czas! Czas, zakupy, święta idą, no to co ty sobie sobie wyobrażasz?
[00:54:07] Speaker U: Ej!
[00:54:08] Speaker B: No już zaraz będę, nie denerwuj się ta chwelunia, wiesz jak jest! Musisz ten... Chciałem, żebyś była ze mnie ta, no... dumna! O, dumna!
[00:54:18] Speaker AB: Tak, tak, domna, najpierw trzeba posprzątać, obowiązki, a ty w radiu tutaj...
[00:54:24] Speaker B: No dobra, dobra, no to już lecę. Na razie Feluniu, na razie.
[00:54:29] Speaker AB: No na razie, na razie, hej.
[00:54:33] Speaker B: No sami widzicie, słuchacie, że sytuacja jest skomplikowana. W tej chwili muszę już kończyć, ale dobrze się złożyło, bo program też się kończy, a tam te jajca kupię po drodze.
Co tam jeszcze miałem kupić?
Żeby ta skleroza, no.
[00:54:54] Speaker F: Do ciebie jest tak podobno.
A milszy jest, bo łagodny To tak, jak gdybyś ty był sam, gdy jego słyszę krok Sylwetkę twą i ruchy ma i taki wzrok No zupełnie jak ty, jak gdyby to ty Do ciebie jest tak podobny Jak nikomu los mi pomógł i to coś zaczął psuć, już mogę z innym snuć.
Słów nie trwonię, łez nie ronię, a zresztą po co mam innego? Znam i to zupełnie jak ty, jak gdyby to ty, do ciebie jest tak podobny.
Aż dziwi ten fakt, że właśnie jest tak A milszy jest, bo łagodny To tak, jak gdybyś ty był sam, gdy jego słyszę krok Sylwetkę twą i ruchy ma i taki wzrok No zupełnie jak ty, jak gdyby to ty Do ciebie jest tak podobny Więc bez smutku, po cichutku Postanowiłam dziś, że pora sobie iść Cóż tak bywa, czas wień zrywa Nietrudny taki gest, gdy inny jest I to zupełnie jak ty, jak gdyby to ty Do ciebie jest tak podobny Aż dziwię ten fakt, że właśnie jest tak A milszy jest, bo łagodny To tak, jak gdybyś przyszedł sam Gdy jego zabrzmi krok Otworzę drzwi i spojrzę i...
[00:56:32] Speaker D: Opuszczam wzrok, że to jednak nie ty,
[00:56:37] Speaker T: że wcale nie ty.
[00:56:40] Speaker D: Dlaczego nie ty? Dlaczego?
[00:56:46] Speaker B: No i teraz będziemy chyba się zegnać. Zaraz, która to godzina? Tu mówił, że zostawia zegarek. Zaraz, chwileczkę.
No nie działa, nie?
Ej, co ja mam zrobić?
No co ja mam zrobić?
[00:57:06] Speaker AA: Chwileczkę proszę pana, bo tu pisało nieupoważniony wstęp zbrojony, nie?
[00:57:14] Speaker B: No tak pisało, a to dlaczego pan tu wszedł?
[00:57:18] Speaker AA: Bo ja byłem proszę pana zaproszony na jakiś program, miałem prowadzić się, cóż?
[00:57:25] Speaker B: No się pan miał prowadzić?
[00:57:27] Speaker AA: No tak wyszło, nie? A co pan jest za zdrosny?
[00:57:32] Speaker B: No panie, no ja nie wiem, może zagramy tę piosenkę, bo co?
[00:57:41] Speaker H: Ach wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć,
[00:57:45] Speaker S: wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć,
[00:57:47] Speaker G: wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć,
[00:57:54] Speaker S: wróć, wróć, wróć, wróć, Ochotę wzbudź Trąbotę zrzuć Na lato i wróć!
[00:58:02] Speaker K: Wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć,
[00:58:04] Speaker G: wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć,
[00:58:07] Speaker A: wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć, wróć,
[00:58:17] Speaker B: wróć, Ale numer, nie?
[00:58:22] Speaker AA: Słuchacie, ten dziadek wr już poleciał, a ja tu zostaję. Ale numer, zrobiłem go w bolca i powiedziałem mu, że mam prowadzić program. Nigdy tego nie robiłem, ale zawsze mogę spróbować. Ciołem, ciało.