Episode Transcript
[00:00:08] Speaker A: Tu radio XOM, radio dla ciebie. Słuchaj nas.
[00:00:16] Speaker B: 16 kwietnia, w samopołudnie, we czwartek. Leszek Kopeć, wasz kawowy prezenter. Dzień dobry, dzień dobry, dzień dobrek.
Mam nadzieję, że u Państwa wszystko dobrze i że możemy spokojnie napić się kawy z dodatkami.
Przypominam, że kawa w dobrym towarzystwie smakuje genialnie.
Duża porcja piosenek autorskich, porcja rozrywki, to wszystko znajduje się w tym programie. Mały przystanek w trakcie dnia.
Podnosimy wydajność w pracy.
Leczymy! Nasza audycja ma zdolności terapeutyczne.
Jesteśmy jak dobre zioła, które nie szkodzą. Niezłe z nas ziółko!
[00:01:17] Speaker C: Jeżeli
[00:01:26] Speaker B: państwo jesteście gotowi na spotkanie z nami, to bardzo dobrze, bo my też jesteśmy gotowi.
Porzućmy kompleksy, porzućmy kłopoty, porzućmy to wszystko. O, tak!
Bez okno.
Albo bez drzwi.
No to pożartowaliśmy. Zaczynamy!
[00:01:51] Speaker A: Mikroklimat.
Jeszcze nie jest aż tak źle Choć
[00:02:19] Speaker D: już północ aż światła aut Co chwila niknął w gęstym mdle Jeszcze
[00:02:33] Speaker A: nas nie
[00:02:33] Speaker D: może sen Choć oczy szczypią, a w kościach czuć Że jedziemy tak już trzeci
[00:02:43] Speaker A: dzień
[00:02:46] Speaker D: Żeby tak być już w domu
[00:02:51] Speaker C: Żeby
[00:02:57] Speaker D: tak być już w domu
[00:03:15] Speaker A: Kilometry w lokosie I znowu pada, leniwie tańczą
[00:03:23] Speaker D: Wycieraczki jak w płuśnie Drogę
[00:03:33] Speaker A: już na
[00:03:33] Speaker D: pamięć znam Więc wiem, że jeszcze ładnych parę godzin Pozostało nam Cześć!
jasnocy mrok jasny płód przy ciokach wzrok to jest dom, lecz nie nasz jeszcze
[00:04:50] Speaker C: nie który
[00:04:58] Speaker A: to już w życiu raz
[00:05:00] Speaker D: znowu w drodze, znowu liczę kilometry, liczę
[00:05:08] Speaker A: czas Tury to już życiu raz.
[00:05:19] Speaker D: Wracamy razem, a każdy zakręt przypomina Że
[00:05:25] Speaker A: coś się kończy i coś zaczyna Że
[00:05:29] Speaker D: znów wracamy w stary, znany świat W
[00:05:34] Speaker E: miasteczkach sennych światła wokna zgasły już Śpią ludzie w łóżkach, w budce ziemi Ziewa nocny stróż, w miasteczkach sennych światła W oknach zgasły już, śpią ludzie w łóżkach,
[00:06:02] Speaker C: w budce Ziewa nocny stróż No gdzie
[00:06:09] Speaker B: w samo południe spać, co to za piosenki w ogóle wybrałem tutaj.
A myślałem, że jak taka rytmiczna to będzie zupełnie inna. No nie, nie, żartuję, wiedziałem dobrze co wybieram.
Natomiast od czasu do czasu zdarza się, że nawiązujemy do nocy, no bo nasz program jest w trakcie dnia, ale o nocy mówić trzeba.
Waldemar Chieliński.
[00:06:34] Speaker A: Słuchasz Radia Axon.
Słuchaj nas!
Słuchaj nas!
[00:06:42] Speaker B: Kawa z Radiem KSĄD, audycja której słuchacie.
[00:06:48] Speaker C: Widzisz
[00:06:54] Speaker A: przez ludzkich tysiąc rąk Wciąż nie stworzone Idziesz, przychodzisz, nie wiem skąd Cóż chcesz dokonać A z tobą noce, z tobą dni Nadzieją czujesz się jeszcze Jakby przez płomień, jak przez dym Byliś ze
[00:07:33] Speaker C: mnie moc Pierwsza Śniąca
[00:07:49] Speaker A: się smutnym białym snem Siadasz obok przystola Milczeniem swoim budzisz mnie Z moją bezwola A z tobą noce, z tobą dni Nadzieję odbisz się jeszcze Jakby przez płomień, jak przez dym Wróć ze mnie moim wierszem A z tobą noce, z tobą dni Nadzieję odlisz się jeszcze Jakby przez płomień, jak przez dym Drobisz ze mnie moc
[00:09:25] Speaker C: Kolejny kawałek.
[00:10:06] Speaker B: Rozmowa instrumentów, skrzypce, gitary. Ależ te oranże są piękne. I znowu coś było o nocy. Czy ta noc mnie dzisiaj prześladuje?
No nie wiem.
[00:10:15] Speaker E: Jeśli masz w sobie pokój Nieś go krok po kroku Oddech po oddechu Uśmiech po uśmiechu Jak płomień tańczący na wietrze Nieś go tym, co nie wiedzą jeszcze, że świat jest piękny Że świat jest
[00:10:48] Speaker C: piękny Pod
[00:10:56] Speaker E: mostem można znaleźć schronienie z sufitem i jedną ścianą Po moście możesz przed siebie iść W środku Maja z dziewczyną kochaną Na tworcu można spać co noc Mając ławkę i płaszcz za posłanie Można czekać z bukietem czerwonych róż Niecierpliwie, aż pociąg stanie Jeśli masz w sobie pokój, nieś go krok po kroku, oddech po oddechu, uśmiech po uśmiechu, jak płomień tańczący na wietrze.
Nieś go tym, co nie wiedzą jeszcze, że świat jest piękny, że świat jest piękny.
Można kamień z ulicy w rękę wziąć, rzucić w okno w bezsilnej złości.
Z kamieni można zbudować dom, ubrać w kwiaty, zaprosić gości.
Możesz co dzień rano stawać do biegu po sukces i pieniądze Możesz zamknąć po prostu na klamkę drzwi Z lekkim sercem ruszyć w słońce Jeśli masz w sobie pokój Nieś go krok po kroku Uśmiech po uśmiechu, jak płomień tańczący na wietrze.
Nieś go tym, co nie wiedzą jeszcze, że świat jest piękny.
Że świat jest piękny, jeśli masz w sobie pokój.
Uśmiech po uśmiechu jak płomień tańczący na wietrze.
Nie szkod tym, co nie wiedzą jeszcze, że świat jest piękny.
Że świat jest piękny.
[00:14:03] Speaker A: Słuchasz Radiaxon.
Słuchaj nas.
[00:14:07] Speaker B: Właśnie. Bezwzględnie, słuchaczu. Słuchaj nas bezwzględnie. Zwłaszcza, że teraz.
Kabaret klaps!
[00:14:22] Speaker F: Dzień dobry Państwu, witam bardzo serdecznie.
Proszę Państwa, jak zwykle witam w studio myśli alternatywnej Kabaretu Klaps.
Państwo znają nasze studio, bo przecież stąd mogą Państwo słuchać wspaniałych rozmów z Panem Jankiem, a tudzież również naukę jogi pobierać, albo otrzymać interesujący przepis kulinarny Pani Marii, jak ostatnio, prawda? pierogi z gumą do rzucia dla dzieci. Proszę Państwa, a dzisiaj obok mnie w studio wspaniały gość, oto proszę Państwa Pani Ewa. Ja pozwolę sobie poprosić Panią Ewę, proszę się przedstawić Pani Ewo, bo Pani jest z jakiegoś działu, rozdziału, tak?
[00:15:09] Speaker G: Wydział Promocji Miasta, witam Państwa bardzo serdecznie.
[00:15:12] Speaker F: No właśnie, pani Ewo, bo państwo przecież mają jakiś znakomity pomysł na promocję naszego pięknego miasta.
[00:15:20] Speaker G: Dokładnie tak, no absolutnie, ale głównie zastanawiamy się nad wejściem na drogę sądową.
[00:15:26] Speaker F: O, a to czemu?
[00:15:28] Speaker G: Proszę pana, ja zaraz to wszystko wyjaśnię.
Weźmy na przykład taki toruń, prawda? No proszę mi powiedzieć, co toruń ma?
[00:15:35] Speaker F: No cóż, pierniki.
[00:15:36] Speaker G: No właśnie, prawda, pierniki. A proszę mi powiedzieć, czy my, czy my im coś pierniczymy?
[00:15:43] Speaker E: No nie.
[00:15:43] Speaker F: No chyba nie.
[00:15:44] Speaker G: No albo taka Warszawa, no. No co ma Warszawa?
[00:15:47] Speaker F: No Warszawa, palmę.
[00:15:50] Speaker E: No właśnie.
[00:15:52] Speaker G: Czy my mamy tu palmę? No może czasem komu palma odbije, no wie pan, no ale w dużym mieście z ambicjami to normalne, no. O, a proszę mi powiedzieć, panie Janku, no taki Kraków, no co ma Kraków?
[00:16:03] Speaker F: No cóż, Kraków, no... Smoka.
[00:16:05] Speaker G: A czy my, czy my mamy jakiegoś smoka?
[00:16:11] Speaker E: No nie!
[00:16:12] Speaker G: A co my mamy?
[00:16:13] Speaker F: Rubika?
[00:16:15] Speaker G: Korki, proszę pana.
Korki mamy.
[00:16:19] Speaker F: A, rozumiem.
[00:16:21] Speaker G: Proszę pana, korki są nasze.
To my mamy prawa autorskie na prawdziwe korki. No ja nie rozumiem, dlaczego oni nas bezprawnie kopiują i mają nasze korki, no.
[00:16:32] Speaker F: To wasz autorski pomysł, Pani Ewa?
[00:16:34] Speaker E: No tak!
[00:16:35] Speaker G: Oczywiście nikt nam nie płaci za używanie naszego pomysłu, ale badania wykazują. Drodzy Państwo, taki korek to zbawienie dla relacji społecznych. Ludzie się poznają, dzieci się rodzą, biznes się kręci. Nie, nie, drodzy Państwo, my nie pozwolimy stanowczo na kopiowanie i używanie naszych wrocławskich korków.
[00:16:55] Speaker F: Rozumiem. Pani Ewo, proszę się opanować troszeczkę spokojnie. A co jeśli ktoś się Pani Ewo zakorkuje po prostu?
[00:17:02] Speaker G: O, proszę pana, pozew sądowy i pierdód!
Od razu wszyscy wykorkowani!
[00:17:08] Speaker F: Ale korki, proszę Panią.
[00:17:10] Speaker G: Szykujemy akcję billboardową w całym kraju. NaszeKorki.pl. No, naprawdę, drodzy Państwo, pomysłów jest mnóstwo.
[00:17:19] Speaker F: Tak, ja już mam następny. A może zrobimy sobie w telewizji taki program z udziałem publiczności, jak oni korkują.
[00:17:29] Speaker G: Dobre.
Planujemy też zmienić klosa, bo drodzy państwo, najlepsze korki są na placu Grunwaldzki.
[00:17:36] Speaker F: Wow, czyli stawka większa niż korki?
[00:17:38] Speaker G: Podróż za jeden korek.
[00:17:40] Speaker F: Albo, panie Ewo, korek w wielkim mieście.
[00:17:44] Speaker G: Zaapelujemy, aby każdy wrocławianin nosił na szyi korek.
[00:17:48] Speaker F: Od wanny?
[00:17:50] Speaker G: Od wanny tylko VIPy. Reszta z butelki lub kapsle. No wie pan, no tak abyśmy byli łatwo rozpoznawalni w świecie.
[00:17:57] Speaker F: O kurcze, akcja Złoty Korek?
[00:17:59] Speaker G: Mało tego, panie Janku. Powołamy kapitułę Złotego Korka. To będzie biznes!
[00:18:05] Speaker F: Tak więc proszę państwa... Kochajmy nasze korki, po prostu to nasza przyszłość. Dziękuję Pani Ewo, wspaniała rozmowa. Dziękuję za niezwykle ciekawą i płynną tym razem rozmowę.
[00:18:20] Speaker G: Dziękuję, dziękuję bardzo Panie Janku. No ja dziękuję Państwu i życzę oczywiście miłego stania.
[00:18:26] Speaker F: Tak, tak, tak. Właśnie, niech nam zdoi.
[00:18:29] Speaker C: Do zobaczenia.
[00:18:29] Speaker F: Dziękuję bardzo.
[00:18:36] Speaker A: Słuchaj nas!
[00:18:41] Speaker D: Wszedł natychdzieś, żył sobie knieś, co przebił mur swą głową.
Rzekł tedy knieś, niech nasza wieś rozerwie się masą.
Na ucztę kazał prosić Gdzie dał im jeść, i pić, i jeść To asty z nimi wznosił Hopaj siup! Hopaj siup! Dziś na stole jadła w gród Hopaj siup! Hopaj siup! Jaki pyszny miód! Hopaj siup! Hopaj siup! Dziś na stole jadła w gród Hopaj siup! Hopaj siup! Jaki pyszny miód! Już jeden stryj Sztywnie je w kij I się jak palec stoczy Łapcie za brzuch i w złopstawiają oczy czarne Gnieźna to w śmiech i rzecze miech Na zdrowie idzie z kryją Nie czepi się tych, co to już nie żyją Żyją, żyją na dół Hopaj siup, hopaj siup Już kolejny stryj od dróg Hopaj siup, hopaj siup W ten rodzinny grób Hopaj siu, hopaj siu, już kolejny stryjot nud Hopaj siu, hopaj siu, ten rodzinny nud Stryjowy spłon, on nie dał spokojnie na stosach spalić Więc stryjot hud, jeziora nud, swym sługom kazał zwalić Zimę modrym gopłem.
Dowodzą nam, że knieź był tam i wady miał.
Hopaj siup, hopaj siup, stryj za stryjem w wodę, chrup Hopaj siup, no i cześć, ryby też chcą jeść Hopaj siup, hopaj siup, stryj za stryjem w wodę, chrup Hopaj siup, no i cześć, ryby też chcą jeść W historii tej jest prosty tak jak korzeń. Jeżeli ktoś zatrzyma klucz, to kroje i kroje, kroje i kroje, kroje i kroje i przestać już nie może.
[00:22:23] Speaker B: No właśnie, jeżeli ktoś truje i przestać już nie może, to niechaj włączy radio Xon i posłucha kawy z radiem Xon.
[00:22:35] Speaker E: Na zielonym łóżku śpi, zapatrzona w swoje sny, rozczochrana, zaniedbana, żona pana bez mana.
Rozczochrana, zaniedbana Żona pana dostana We śnie sukienkę nową ma Wartą trzepa I brodzi
[00:23:03] Speaker D: w kwiatach po kolana W przesprzętne łany
[00:23:10] Speaker E: gra Na liściach gra Przy leśnych drogach i polach Pasznie dmucha ciepły wiatr A ona jak za dawnych lat Roześmiana ładna panna Bonnym wiatrem pijana Roześmiana ładna panna Bonnym wiatrem pijana Bosmanna kapitana Awans okrzynać ma Zadowolony pan niech Na obiad będzie sarna i wina z bany dwa Aż nagle głośno dzwoni budzik, budzik Sen umie kapłon wyciec Na śniadanie jak codzień Niedogotowana mam na fitnessplota poranna Niedogotowana mam na fitnessplota poranna Tak
[00:24:27] Speaker B: to bywa z tymi awansami, a już Bosman myślał, że zostanie kapitanem. No cóż, nie zawsze się to udaje. Kawa z Radiakson niebawem zajrzymy do gabinetu pewnej lekarki, ale jeszcze wcześniej Waldechiński.
[00:24:46] Speaker A: Słuchesz Radiakson?
Słuchaj nas!
Koniec imprezy, wciąż ktoś ubywa Chociaż saksofon tak pięknie gra Mój przyjacielu jeszcze trzy piwa Ten pies zdrowie trzeba bić Póki jest furę starych lat Zabrał czas, jutro nie ma dat Nie ma nas Nic się nie stanie, jutro na pewno Ciesz się już dzisiaj z tego co masz Chociaż to dzisiaj mordę ma wredno Lecz ma Wszystkie nasze dni Jeden pies Zdrowie trzeba pić Póki jest furę starych lat Zabrał czas, jutro nie ma dach Dwie nasze dni, jeden pies Zdrowie trzeba pić, póki nie Fury starych lat, zabrał czas Jutro nie ma dach
[00:28:26] Speaker B: W kawie z Radiem Xon teraz cichutko włączamy nasze mikrofony zainstalowane w gabinecie pewnej lekarki. A zdrowie przede wszystkim.
[00:28:39] Speaker H: Będąc modą lekarką, sprawdzającą się bez nieustanku na swej rubieży, wszedł raz do mej przychodni pacjent o wyglądzie dociekliwym.
[00:28:52] Speaker I: Dzień dobry, pani doktor.
[00:28:55] Speaker H: Dzień dobry.
Co panu dolega?
[00:28:59] Speaker I: Chciałem pani doktor postawić pytanie, czy są krasnoludki?
[00:29:03] Speaker H: Słucham?
[00:29:04] Speaker I: Przecież mówię wyraźnie, czy są w naszej rzeczywistości krasnoludki?
[00:29:10] Speaker H: Proszę pana, wykazuje pan ciemnotę i metafizykę, co w naszym dojrzałym materialistycznie społeczeństwie jest zjawiskiem niedopuszczalnym.
[00:29:21] Speaker I: To znaczy się jak? Nie ma krasnoludków?
[00:29:24] Speaker H: Proszę mnie nie wystawiać na niewczesne żarty. Pewnie, że nie ma.
[00:29:29] Speaker I: A kto zmienił ustawę o szkolnictwie wyższym, która została się już uzgodnioną?
[00:29:35] Speaker H: Proszę mnie zajmować mię uspołecznionego czasu i zwrócić się z tym do resortu.
[00:29:41] Speaker I: A kto zmienił ustawę o samorządzie, którą jak Sejm nasz słusznie podjęty zobaczył, to aż w rok przetarł ze zdumienia i dopiero musiał się zaprzeć jak za przeproszeniem Szymon Supnik?
[00:29:55] Speaker H: Nie wiem o czym Pan mówi, gdyż nie godzi mię się tego słuchać.
[00:29:59] Speaker I: A czy statystyki nasze nie zapodają, że kiszki po gardla papierosów i twarogu, za przeproszeniem, robi się więcej niż w roku ubiegłym? To kto to po drodze wyżera? Haha, nie krasnoludki?
[00:30:13] Speaker H: Proszę Pana, cechuje Pana upartość i zatwardzenie poglądów, których to nie mogę tolerować.
Obezwładniam pacjenta narkozą. albowiem w dobrze pojętym interesie społecznym postanowiłam przejrzeć mu mózg i sprawdzić, gdzie wylęgują się te niebezpieczne poglądy, aby je z zimną krwią usunąć.
Rozciągnęłam pacjenta na leżance, ogoliłam mu głowę, naplułam na wadzie i zdezynfekowałam nim czaszkę, a następnie odpiłowałam górną część czaszki.
Jakież było zdumienie mym oczom, gdy po jej uniesieniu ukazał się osobnik.
Zwrostu cirka pięćdziesiąt pięć milimetry, z długą białą brodą. Na mój widok zdjął berecik i wypowiedział się.—
[00:31:17] Speaker I: Dzień dobry, pani doktor.
[00:31:19] Speaker H: Szybko nakryłam zjawisko pokrywą kostną czaszki, aby nie narażać mojego światopoglądu i zaspawałam szwy.
I już po wszystkim!
[00:31:35] Speaker I: Gdzie ja jestem? Jak się nazywam? Czyżbym przez chwilę osunął się do niebytów?
[00:31:39] Speaker H: Ach, nie ma o czym mówić.
[00:31:41] Speaker I: Coś mnie jednak głowa pobolewuje tu.
[00:31:46] Speaker H: Kogo dziś nie pobolewuje?
[00:31:47] Speaker I: Pobolewuje.
[00:31:49] Speaker H: Kogo?
[00:31:49] Speaker C: Może.
[00:31:49] Speaker I: Co może?
[00:31:50] Speaker H: Może.
[00:31:51] Speaker I: Co może?
[00:31:52] Speaker H: Może i są te krasnoludki.
[00:31:55] Speaker I: No, a widzi pani doktor, z góry dziękuję i żegnam, a tu się rewanżuję na parapecie.
[00:32:03] Speaker H: Po wyjściu pacjenta zerkłam na parapet i zobaczam ze zdumieniem, że pozostawił mię małą czerwoną czapeczkę.
Chciałam ją szybko wrzucić do kibla, żeby się nie rozpraszać ideologicznie, ale przyszło mię do głowy, że można przerobić ją na skarpetki, których to ostatnio stwierdzam brak.
Tak to czasem odpór dawany metafizyce walczy w nas samych z ulitytaryzmem.
Do usłyszenia!
[00:32:52] Speaker D: Kiedy nadeszła długa jesień Zawiało nudą w całym lesie Zwierzęta się zaczęły trudzić Co zrobić by się tak nie nudzić Aż nagle rzekły trzy sarenki Zróbmy sobie festiwal
[00:33:19] Speaker A: piosen
[00:33:40] Speaker D: Zwołano dwie komisje. Były awanse i dymisje.
Potem wpadł Borsuk na inspekcję.
Ostre ślaudniety i dyrekcje.
Przyjrzały szybki krysy, stara wiara. Wrony, krówki, srebrne listy, stara wiara.
No i lew zupełnie głupi Śpiewa synkowy pyskantylowy zowy Płynie muzyka, z ust przewodnika zdziwka Pazebra w paski zbiera oklaski z łaski Wielbłąd garbaty śpiewa na gwiazdy paty A na widowni zwierzątki Ecą banany, żują
[00:34:47] Speaker A: gumy,
[00:34:50] Speaker D: Chory wyrzucił sprawców kraki, Pijaną świnie i dwa ssaki.
Święci piłk, wielka spółka, Włosie z wieża, zganił sowę, zgnolił jeża.
Śpiewała żaba od ust do ucha, bocianu zawołał, co w salo pucha.
Mist obiektywów, krowa krasula, tylko w toplesie poleście sobie.
Paramy, śpiewamy, mamy, mamy Laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj,
[00:35:58] Speaker C: laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj,
[00:35:59] Speaker D: laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, laj, Ludzie też laj, robią festiwal
[00:36:27] Speaker B: No właśnie, czy lubicie państwo festiwale? Bo ja bardzo, ale nie wiem czy państwo lubicie, czy też nie. To jest kawa z Radiem Xon, wydanie no czwartkowe. Dzisiaj mamy szesnasty dzień kwietnia dwa tysiące dwudziestego szóstego roku.
[00:36:47] Speaker A: Słuchaj nas.
[00:37:06] Speaker C: Cóż
[00:37:12] Speaker A: cień się gładzie między zamożnymi dłońmi i ubiera się powieka w piżamie odmawiając pacierz wieczorny jak wczoraj zmartwienia te same jak jutro znów będzie zmartwychwstanie jak wczoraj zmartwienia te same jak jutro znów będzie zmartwychwstanie łóżko z nocy wychodź By się cokolwiek nacieszyć sztucznym światłem Gdzieś w mieście tramwaj z piskiem wyhamował swój ostatni zakręt jak wczoraj zmartwienia te same jak jutro znów będzie zmartwychwstanie jak wczoraj zmartwienia te same jak jutro znów będzie zmartwychwstanie
[00:39:56] Speaker C: jak
[00:39:56] Speaker A: wczoraj zmartwienia te same jak jutro znów będzie zmartwychwstanie jak wczoraj zmartwienia te same jak jutro znów będzie zmartwychwstanie
[00:40:42] Speaker B: Mówiłem, że dzisiaj te piosenki o nocy jakoś mnie prześladują, nie wiem.
Wydawało mi się, że w trakcie dnia to o nocy to bez sensu grać, no ale może mi się tylko wydawało. To jest Kawa z Radionkson, wydanie czwartkowe.
[00:41:03] Speaker E: Napadał deszcz do szklanki, napadał wróg
[00:41:11] Speaker H: w
[00:41:11] Speaker E: deszczówce moczą nogi zmęczone cienie chudych psów.
Z sufitu kapią krople w dziurawy dzban, zagapił się przez szybę na mokrą panią mokry pan.
W przemoczonej trawie Hrapię ślimak złym Ślimaku pokaż rok I dam ci sera na
[00:41:53] Speaker C: te rąki Rąki Nie pokażę roków Bo
[00:42:03] Speaker E: na kapie mi na lewy róg I prawy mnie nie wyda z moich dachów Kałuże tyją strasznie Pękają w szwach Wyleją na chodniki I będzie powód, że aż
[00:42:29] Speaker C: strach Kaloszu
[00:42:37] Speaker E: masz dwie dziury W płaszczu też I będziesz siedział u mnie Aż wyschną dachy, wyschnie deszcz W przemoczonej krabie Kraty ślimak zły Ślimaku pokaż rogi Dam
[00:43:03] Speaker C: ci se radę, ty rogi Rogi Nie
[00:43:12] Speaker E: pokażę rogi Bo na kamień mi nalewy rób i ptawy nie, nie wyjdę z
[00:43:21] Speaker C: mojej trawy Trawy Przemoczonej trawy Traw ty
[00:43:32] Speaker E: ślimak zły, ślimaku pokaż go i dam ci sera na wieloki Nie pokażę rogów, bo na karpie mi należy rąk i klapy. Nie, nie ty, to jest mój brat.
[00:44:08] Speaker B: Mamy, szanowni państwo, mamy Gościa w studiu. Witamy Gościa. Bardzo się cieszę, że zaczęła pani nas zaszczycić. A cóż ta kamina na kwintę?
[00:44:21] Speaker J: Tu wasza, no, może trochę wesoła blondynka.
Dziś o Bodziu więcej powiem, bo on w moim życiu, jakby nie patrzeć, najważniejszy jest.
Pracę znalazł w przysłowiowym czarnym punkcie. A może przy przysłowiowym czarnym punkcie, może ja od tego do dziś mam czarny humor.
Taki czarny punkt jest na drodze między Kaczym Dołem a Zgórskiem. Zakręty, góry, żyły wodne, zwierzyna leśna i domowa, dziury w jezdni i pijani kierowcy.
Nie jeden jak się tam zbliża i widzi tę wielką przekreśloną tablicę z napisem czarny punkt to ze strachu musi wypić.
Czarny punkt to wyzwanie dla każdego kierowcy.
Tam można poznać, czy kierowca jest prawdziwym mężczyzną, czy żona, dzieci i cała rodzina będą dumni, czy będą mieli szacunek, czy nie. Najbardziej się liczy zaliczyć odcinek przy prędkości dwa i pół razy wyższej od dozwolonej. Co bardziej ambitni lecą nawet trzy razy szybciej.
Bodzio miał w zakresie obowiązków zamazywać stare wyniki i nanosić nowe. On był aktualizator, wpisywał tych, którym się nie udało.
Punkt był trudny, pracy miał sporo. Najpierw płacili mu od wpisu, ale gmina nie wyrabiała i dali ryczałt. Kiedyś staje na drabinie, zamazuje trójkę przy czterdziestu trzech i chce zamiast trójki dać piątkę, bo dwóch blondynów się przed chwilą rozbiło, a tu znowu huk. I znowu nieaktualne. W dodatku autokar to i czwórkę musiał przerabiać.
Kiedyś, żeby dobrze policzyć, z drabiny musiał zejść i przysłowiowy pędzel mu ukradli jacyś lekko ranni.
A jakie nieraz fajne samochody tam były!
Ford i Fiat w jednym. Kiedyś jeszcze śmieszniej było, bo dwa osobowe, ale w ciężarówce, na pace przyczepy. Wtedy nawet telewizja przyjechała. Zanim Bodzio się doliczył, co wpisać, ze cztery godziny minęły.
Ach, wczoraj Bodzio stracił pracę. No nie nadążał, punkt się zrobił modny. Nawet z sąsiednich województw zjeżdżają, żeby się sprawdzić.
No to zamontowali elektroniczną tablicę połączoną z dyżurnym lekarzem z najbliższego szpitala. Podobno teraz bardziej aktualne dane. Cóż, kolejne miejsce pracy, gdzie maszyna wyparła żywego człowieka. Bo jak mówi znany francuski filozof Jean Salavie, Finito ergo sum.
[00:46:52] Speaker B: Mówiła Dorota Lanton, a śpiewa Artur Got.
[00:46:58] Speaker C: Myślicie,
[00:47:11] Speaker K: że jestem zerem, a ja jestem milionerem. Buty mam z najlepszej skóry i błękitne garnitury i nie muszę sypiać sam, i nie muszę sypiać sam.
Bywam często na przyjęciach, mieszkam tylko w Jeżdżę głównie swym Rolls-Royce'em I mam IQ nieraj gorsze A w niedzielę w golfa gram A w niedzielę w golfa gram Milionerzy, milionerzy, milionerzy To faceci pożądani, bądźmy szczerzy Wszystkowie ty wszystkich raz Pomnażają swój majątek cały czas.
Helikopter, odrzutowiec i tankowiec.
Ma penthouse, basen, winda i wieżowiec. Do podstaw wymienia skład.
Bez leasingu i pożyczek oraz rad.
Bez leasingu i pożyczek oraz rad.
Mnie kurs franka nie zasmuci Nikt mnie z pracy nie wyrzuci Ani urząd mnie skarbowy nie zaprosi na rozmowy Mogę kupić za gotówkę luksusową motorówkę A najskrytsze Twe marzenia mogę spełniać bez wątpienia Czym wywołam w oku blask?
[00:49:38] Speaker D: Czym wywołam w oku blask?
[00:49:43] Speaker K: Milionerzy, milionerzy, milionerzy To faceci pożądani, bądźmy szczerzy Przez kobiety wszystkich ras Pomnażają swój majątek cały czas Helikopter, odrzutowiec i tankowiec Dwa penthouse, basen, winda i wieżowiec To podstawy mienia skład Bez leasingu i pożyczek oraz rad Bez leasingu i pożyczek oraz rad Bez leasingu i pożyczek oraz rad A gdy trzymam Cię w ramionach Erich Fromm mnie nie przekona Dzisiaj trzeba być
[00:50:37] Speaker D: i mieć Dzisiaj trzeba być i mieć
[00:50:56] Speaker K: Trzeba być i mieć. Trzeba być, być i mieć.
[00:51:02] Speaker D: Ojej.
[00:51:04] Speaker B: No to nie jest wcale takie proste być milionerem, o czym mogliby się państwo przekonać, będąc milionerami. Ale liczba milionerów jest podobno ograniczona. Dlaczego? Trudno mi powiedzieć.
To jest kawa z Radiem Xon Powolutku będziemy zmierzać do końca Jeszcze chwilka Na
[00:51:31] Speaker A: śniadanie deszcz Później kilka chmur i jeszcze mocny kawyłek Dobre słowo i czort z deszczem Do obiadu mgły A na obiad życie z pieprzem Przypalone dni Takie życie chcesz czy nie chcesz?
Dzięki Bogu Ty Cały czas wciąż przy mnie jesteś Z Tobą w chude dni lepiej mi Dzięki Bogu Ty Cały czas wciąż przy mnie jesteś Z Tobą w chude dni Na kolację żart Chudy żart i łyk herbaty A za oknem świat Niby prosty, a garbaty Gdy w herbacie noc Mieszasz sobie cukrem nieszczęść Powiem, że i to Wyjdzie pewnie Ci na lepsze
[00:52:47] Speaker C: Dzięki Bogu Ty
[00:52:53] Speaker A: Cały czas wciąż przy mnie jesteś Z Tobą w chude dni
[00:52:58] Speaker C: lepiej mi Dzięki Bogu Ty Cały czas
[00:53:06] Speaker A: wciąż przy mnie jesteś Z Tobą w
[00:53:09] Speaker C: chude dni lepiej mi Dzięki Bogu Ty
[00:53:18] Speaker A: Cały czas wciąż przy mnie jesteś Z
[00:53:21] Speaker C: Tobą w chude dni lepiej mi Dzięki
[00:53:28] Speaker A: Bogu Ty Cały czas wciąż przy mnie jesteś Z Tobą w chude dni lepiej mi Słuchesz Radiaxon?
Słuchaj nas!
[00:54:06] Speaker B: Dzisiejsze wydanie Kawy z Radiem Xon, wydanie czwartkowe dobiega końca. Pozdrawiamy tych, którzy będą słuchali powtórki tej audycji o godzinie 17. Państwo polecam audycję Radia Xon i mam nadzieję, że znajdą państwo coś dla siebie, a wybór jest naprawdę niezły.
Za chwilę dalszy ciąg programu Leszek Kopeć odmeldowuje się do usłyszenia w samo południe, jutro w piątek. 17 kwietnia, ale to dopiero jutro.
A dzisiaj zapraszam, jak powiedziałem, do słuchania Radiakson i do wielu wspaniałych audycji.
Znajdziesz u nas wszystko.
I humor, i lirykę, i informacje bieżące o projektach sejmiku karkonoskiego.
Audycje muzyczne przeróżne. Wszystkiego dobrego. A i zapraszam też na audycję Piotra Spodka. Piotr Spodek również dzisiaj we czwartek.
Pod wielkim dachem nieba tak nazywa się ten program. Pozdrawiam gorąco. Do usłyszenia.
[00:57:14] Speaker C: Napisy stworzone przez społeczność Amara.org Napisy stworzone przez społeczność Amara.org